Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2016

Marchewki pieczone jako przekąska

Cześć!
 Dziś podzielę się z Wami fajną i prostą przekąską :) Nie mam w te wakacje głowy do blogowania, a ten przepis czeka na opublikowanie chyba od czerwca! Lepiej późno niż wcale - w końcu czy lato, czy wiosna, warto spróbować pieczonej marchewki! Brzmi niepozornie, a jest przepyszne! I proste:

Składniki:
2-3 marchewki
2 łyżki pestek słonecznika
2 łyżki pestek dyni
świeża pietruszka
łyżka oliwy
papryka słodka
sól, pieprz
opcjonalnie: troszkę jogurtu naturalnego, tahina

1. Marchewki obieramy i kroimy w słupki.
2. Do miski wlewamy oliwę, przyprawiamy solą, pieprzem i papryką, dodajemy marchewki i mieszamy.
3. Blachę wykładamy papierem do pieczenia i układamy na nim marchewki. Pieczemy 15min w 180 stopniach.
4. Na suchej patelni prażymy pestki słonecznika i dyni.
5. Podajemy marchewki posypane pestkami, doprawione świeżą pietruszką i ewentualnie jogurtem naturalnym wymieszanym z pastą tahini.

Smacznego!



niedziela, 14 lutego 2016

Wegańskie gofry z bitą śmietaną

 Hej!
 Ostatnio wzięłam się za testowanie rozmaitych przepisów na gofry i postanowiłam najlepszymi z nich podzielić się z Wami ;) Na pierwszy ogień idą wegańskie gofry z mleczkiem kokosowym i wegańską bitą śmietaną. Naprawdę przepyszne, idealne na śniadanie, albo jako deser. A moje dodatkowo znakomicie nadają się na dzisiejsze walentynki ze względu na kształt :D


Składniki na gofry:
2 szklanki płatków owsianych lub mąki owsianej
łyżeczka kakao
puszka mleka kokosowego
2 jaja
łyżeczka proszku do pieczenia lub sody
łyżeczka ksylitolu
opcjonalnie cynamon 

1. Jeśli mamy płatki, to musimy je zmielić na mąkę.
2. Połączyć z pozostałymi składnikami, w razie potrzeby dolać odrobinę wody (ciasto powinno być gęste, ale lejące). Ja nie musiałam dolewać, bo w mleczku kokosowym wytrąciło się mało gęstej śmietanki ;)
 3. Piec w gofrownicy - ja piekłam około 3 minuty, ale wszystko zależy od urządzenia.

Co do wegańskiej bitej śmietany, to przepis jest naprawdę bardzo prosty, a efekt niesamowity. Śmietana jest sztywna, smaczna, odpowiednio słodka i jeśli nie wykorzystamy całej - nie opadnie jeśli będziemy chcieli ją dzień czy dwa przechować w lodówce.

Składniki:
puszka mleka kokosowego dobrze schłodzonego
2-3 łyżki pudru z ksylitolu

1. Otworzyć puszkę i dokładnie oddzielić twardy tłuszcz, który się wytrącił od wody, którą można dodać do ciasta na gofry w celu rozcieńczenia, lub dodać do koktajlu :) 
2. Dodać ksylitol i miksować aż uzyskamy sztywną pianę.

 Cały czas zastanawiam się, czy nie spróbować przez miesiąc jeść wyłącznie dań kuchni wegańskiej, ale trochę się obawiam, że nie starczy mi pomysłów. Narazie więc zbieram przepisy i te gofry dołączają do kolekcji ;)
smacznego!
\Karola





czwartek, 8 października 2015

Naleśniki gryczano migdałowe

 Dzisiaj przedstawiam Wam przepis na chyba najlepsze ciasto naleśnikowe jakie robiłam i jadłam. Te naleśniki gryczano migdałowe są świetne i smakiem bronią się na tyle, że nawet bez nadzienia smakują świetnie! Nadają się na śniadanie, lunch, brunch, obiad, kolację, podwieczorek.. Czyli są dobre na wszystko :) Bo i do zapakowania się nadają ;)



Składniki:
5 czubatych łyżek mąki gryczanej
3 czubate łyżki mąki migdałowej
3 łyżki oleju kokosowego
1 szklanka mleka (zwykłego lub migdałowego)
2 jajka
szczypta soli
1/2 łyżeczki cynamonu


1. Do miski wsypać przesianą mąkę gryczaną, dodać mąkę migdałową i wszystkie pozostałe składniki.
2. Dokładnie wymieszać na gładką, jednolitą masę. Można to także zrobić mikserem lub blenderem. Ważne, aby nie było grudek.
3. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju kokosowego i wylać porcję ciasta. Dokładnie rozprowadzić je po patelni i smażyć na rumiany kolor z obu stron.

Ja zjadłam naleśniki z masłem orzechowym i były super! Są chrupkie ale nie łamliwe, pięknie pachną i super smakują. Spróbujcie :)
//Karola

poniedziałek, 14 września 2015

Makaron z cukinii z pastą awokado i prażonym słonecznikiem

Witajcie kochani! W kuchni najbardziej lubię to, że można eksperymentować. W dobie dzisiejszego wieku mamy do dyspozycji tyle przeróżnych produktów i smaków, dzięki czemu możemy tworzyć swoje zwariowane kreacje. Dzisiaj mam zaszczyt zaprezentować Wam jedno z moich małych wariacji w kuchni ;) Jako, że ostatni tydzień był dla mnie pełen wyłącznie warzyw i owoców, z racji, że postanowiłam zastosować detox, w mojej głowie, a później na talerzu powstało to maleńkie cudo. Otóż przedstawiam Wam przepis na makaron z cukinii z pastą awokado oraz prażonym słonecznikiem! Propozycja na śniadanie, podwieczorek, kolacje, bądź nawet lekki obiad ;) Podam również przepis na paste z awokado, abyście nie musieli gdzie indziej tego szukać. // Mazia



Składniki(na jedną porcję, pasty z awokado wystarczy na dwie albo nawet i trzy):

cukinia
awokado
3 ząbki czosnku
łyżka oliwy
garść słonecznika
sól


1. Najpierw robimy paste z awokado: awokado obieramy, wyjmujemy pestkę, a miąższ wyciągamy za pomocą łyżeczki, który następnie rozcieramy widelcem. Do niego dodajemy czosnek przeciśnięty przez prase bądź pokrojony w drobną kostkę, oliwę. Wszystko mieszamy i doprawiamy solą.
2. Cukinie obieramy obieraczką, a następnie tak samo obieraczką robimy z cukinii paski jak na makaron. Pokrojoną cukinie wrzucamy do wrzątku na dosłownie 4 minuty.
3. Słonecznik prażymy na patelni.
4. Na talerz nakładamy makaron z cukinii, paste awokado oraz słonecznik.

Enjoy!





niedziela, 12 kwietnia 2015

Tarta z kurczakiem i brokułami

 Dawno, dawno temu... Tak powinnyśmy zacząć, gdyż nie było nas już ponad miesiąc! Można wymyślić wiele usprawiedliwień, ale podarujemy to sobie i na przeprosiny postanowiłyśmy dodać mega przepis na tartę z kurczakiem i brokułami! :) Kolejny wytwór naszych niedzielnych obiadków. Jak zwykle przepis jest łatwy i pyszny! A miłośnicy zdrowego odżywiania również powinni znaleźć w tym coś dla siebie :) W takim razie nie przedłużamy i zapraszamy do gotowania ^^
// Mazia&Karola




SKŁADNIKI:

Ciasto:
200 g mąki (u nas 100 g orkiszowej i 100 g żytniej)
pół kostki masła
pół łyżeczki soli
jajko
2-3 łyżeczki wody

Farsz:
ok. 0,5 kg brokuła
podwójna pierś z kurczaka
200 ml jogurtu naturalnego
2 jajka
15 dag żółtego sera (startego)
4 ząbków czosnku bądź czosnek granulowany
gałka muszkatołowa
ostra papryka
przyprawa do kurczaka
sól, pieprz
oliwa do smażenia






1. Składniki na ciasto dokładnie wymieszać i zagnieść. Ulepić kulkę z ciasta i wstawić na chwilę (ok 10 min) do lodówki.
2. Brokuł dzielimy na mniejsze części i gotujemy al dente, najlepiej na parze.
3. Kurczaka myjemy, kroimy w kostkę i oprószamy przyprawą do kurczaka, solą i pieprzem. Następnie smażymy go na niewielkiej ilości oliwy.
4. Przyrządzamy mase jogurtowo-jajeczną: jajka rozbełtujemy, dodajemy do nich jogurt oraz 3/4 startego sera żółtego. Doprawiamy czosnkiem, ostrą papryką, gałką muszkatołową, solą i pieprzem według smaku. Wszystko dokładnie mieszamy.
5. Formę do tart wylepić ciastem i ponakłuwać widelcem.
6. Na ciasto rozłożyć kurczak i wylać na niego mase jogurtowo-jajeczną oraz ułożyć brokuł. Wszystko posypać resztą sera żółtego.
7. Gotową tarte piec w nagrzanym piekarniku do 180 st. przez ok. 20 minut


poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pizza bez pszenicy!

 Ostatnio coraz bardziej przekonuję się o szkodliwości pszenicy. Ograniczam ją więc do minimum i dążę do całkowitego wyeliminowania z mojego menu. Pod choinkę dostałam opasłe dzieło Williama Davis'a "Kuchnia bez pszenicy" i powiem Wam, że to co w niej wyczytałam to jakiś kryminał! Wszystkim polecam przeczytać :) W każdym razie, ostatnio próbowałam znaleźć jakiś kompromis między moją miłością do pizzy a niechęcią do stosowania pszenicy. I tak oto moja mama wynalazła taki przepis. Genialny! Ciasto jest chrupiące i naprawdę smaczne, co najważniejsze zdrowe i bez grama pszenicy :D Dodatkowo naprawdę łatwo je przygotować (nie zrażajcie się dużą ilością kroków w przepisie!) Dołączam również dwa sposoby na przykładowe sosy (na zdjęciu pizza z sosem białym) i zachęcam do wypróbowania :)


Składniki:
Ciasto:
13 łyżek jogurtu naturalnego (prawie cały duży jogurt)
ok 40g drożdży
0,5 łyżeczki soli
1 łyżka oliwy lub roztopionego masła
15 czubatych łyżek mąki gryczanej
7 łyżek mąki migdałowej

Przykładowy sos (biały):
0,5 szklanki śmietanki 30%
1 łyżka masła
2 ząbki czosnku
mała cebulka
do smaku: gałka muszkatołowa, sól, pieprz

Przykładowy sos pomidorowy:
1 puszka pomidorów*
1 łyżeczka oregano
1 łyżeczka bazylii
1 łyżeczka soli czosnkowej
1 łyżka oliwy
* lub mały słoiczek przecieru

Ciasto:
1. Wyciągnąć jogurt i drożdże z lodówki i zostawić, żeby nabrały temperatury pokojowej (ważne)
2. Do miski wkładamy jogurt, drożdże, mieszamy łyżką i odstawiamy na ok 10min aż zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza.
3. Dosypujemy przesianą mąkę i sól.
5. Wyrabiamy ciasto dokładnie.
6. Odstawiamy w ciepłe miejsce na około godzinę.
7. W międzyczasie przygotowujemy sos i rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni.
8. Przygotowujemy składniki na wierzch według własnego upodobania (u nas pieczarki, cebulka, mozzarella)
9. Wykładamy blachę papierem do pieczenia i posypujemy mąką (choć szczerze powiedziawszy, ja akurat użyłam silikonowej formy na tartę do przygotowania spodów). Oddzielamy trochę ciasta na jeden placek i rozsmarowujemy (lub rozwałkowujemy) na żądaną wielkość. Ja zrobiłam 4 spody o średnicy mniej więcej 25-30cm. Wkładamy do piekarnika na 8-10minut (wyciągamy, gdy będzie złociste).
10. Smarujemy spód sosem, nakładamy wierzch, posypujemy serem itp i zapiekamy do rozpuszczenia sera :)

Według mnie, najwygodniej jest najpierw upiec wszystkie spody, a przed samym podaniem, krótko zapiekać z wierzchem :)

Sos (biały):
1. Rozgrzewamy masło na patelni, dodajemy czosnek i posiekaną cebulę, szklimy.
2. Wlewamy śmietankę i doprawiamy.
3. Zagotowujemy i zdejmujemy z ognia.

Sos pomidorowy:
Zmiksować wszystkie składniki :)


Z ręką na sercu - naprawdę warto spróbować! Może na sylwestra? ;>
Przy okazji, życzę Wam, by był on udany! Sylwester i cały rok 2015! :)

//Karola

sobota, 27 grudnia 2014

Zupa krem z dyni z kaszą jaglaną

 Śnieg za oknem, w kominku się pali, a w kuchni pachnie dynią. A ja przedstawiam Wam kolejną zupę, mój faworyt! Wszystko w niej jest fajne - smak, zapach, konsystencja i kolor. Spróbujcie, nie pożałujecie ;)

 Zupa krem z dyni!

Składniki:
ok 350g mrożonej dyni (oczywiście może być też świeża :))
3/4-1 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
1 cebula
2 ząbki czosnku
2-2,5l wywaru (bulionu/rosołu)
1 łyżeczka curry
sól, pieprz
2-3 łyżki oliwy
*do podania: grzanki z chleba żytniego / pieczywo chrupkie / pestki dyni

1. Przygotować bulion (np wsypać susz warzywny do wrzątku)
2. Do garnka (w którym docelowo będzie cała zupa) wlać oliwę i zeszklić na niej cebulę z czosnkiem
3. Dodać dynię, przykryć i dusić aż będzie całkowicie rozmrożona i rozprażona.
4. Dodać kaszę jaglaną, posypać curry.
5. Zalać wywarem i gotować (aż wszystko będzie miękkie)
6. Zblendować i doprawić.
*7. Przed podaniem przygotować grzanki, uprażyć pestki dyni na patelni itp. :)




środa, 24 grudnia 2014

Barszcz czerwony (według pięciu przemian)

 Późna jesień, wczesna zima. Wilgotno, chłodny wiatr... Brrr! Ale w kuchni cudownie pachnie zupą. Krzepi, rozgrzewa, poprawia humor ;) A jak smakuje? Wyśmienicie oczywiście! Zapowiadam szybką serię zupową (mam do dodania 5 przepisów!). Dziś z racji, że czeka nas Wigilia - barszcz czerwony! W tajemnicy powiem Wam, że nigdy go nie lubiłam, ale w tym roku zdecydowaliśmy, że zagości u nas na wigilijnym stole :) Co więcej, nie smakuje jak klasyczny znany Wam barszcz, dlatego spróbujcie koniecznie!



Składniki:
ok 1,5-2l wrzątku
0,5l kwasu z buraków
5-6 buraków
1 kapelusz suszonego grzybka
kawałek świeżego imbiru
kopiata łycha suszu warzywnego
2 łyżki soku z cytryny (można go zastąpić kwasem z kiszonej kapusty lub ogórków albo oczywiście sokiem z limonki)
przyprawy:
2 ziarenka ziela angielskiego
0,5 łyżeczki lubczyku
0,5 łyżeczki tymianku
1 liść laurowy
1 łyżka majeranku
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka rozmarynu
1 goździk
1 łyżeczka estragonu
szczypta mielonego kardamonu
szczypta pieprzu
szczypta soli


 Podkreślam, że kolejność dodawania składników i przypraw jest nieprzypadkowa (na tym opiera się kuchnia według pięciu przemian ;)). Po każdym punkcie najlepiej odczekać parę (1,5-2) minut zanim przejdzie się do następnego :)
1. Zagotować wodę, dodać lubczyk, liść laurowy, majeranek i tymianek.
2. Następnie dodać susz warzywny (można oczywiście zrobić wywar ze świeżych warzyw - np. marchew, por, seler, cebula, pietruszka), grzybka i buraki.
3. Potem dodać ziele angielskie, kardamon, pieprz, czosnek, imbir, rozmaryn i goździk, a także sól i estragon.
4. Gotować co najmniej 3h pod przykryciem, po tym czasie odcedzić.
5. Dodać kwas z buraków, sok z cytryny, podgrzać ale nie przykrywać, gotować jeszcze przez chwilę.

 Polecam jeść z krokietami, drobną fasolką, paluszkami, ciecierzycą, krakersami lub tradycyjnie z uszkami :)
Smacznego! :)


 Korzystając z okazji, chciałam życzyć wszystkim czytelnikom i gościom wspaniałych świąt, suto zastawionych stołów i wiele szczęścia i radości w nowym roku :) Dołączam jeden z moich ulubionych utworów świątecznych! :)


//Karola

środa, 10 grudnia 2014

Najprostsze placuszki z cukinii


 Hej :) Dziś popełniam krótki i szybki wpis, z okazji dzisiejszego obiadu jakim były wspomniane w tytule placuszki z cukinii. Znam kilka przepisów na takowe, ale ten, który przedstawię jest najprostszy i najszybszy :) Myślę, że dodatkowe plusy to fakt, że są zdrowe oraz to, że koszt ich wykonania jest naprawdę niewielki (dobra opcja dla studentów! :D)

Składniki:
Niewielka cukinia
2 jaja
około 2 łyżki mąki żytniej
ewentualnie pieprz

1. Obieramy cukinię i ścieramy na tarce (ja ścieram na dużych oczkach)
2. Dodajemy jaja i mąkę, ewentualnie doprawiamy i mieszamy.
3. Smażymy!
Powinno nam wyjść około 10 placuszków (dla mnie to dwa obiady :D)



Ot, cała filozofia :)
Życzę smacznego!

//Karola




środa, 26 listopada 2014

Najlepsze placuszki owsiane

 Mam bloga od maja i nie było tu jeszcze placuszków?! JAK?! To naprawdę zdaje się być niemożliwe, bo dla mnie to zamiennik chleba! Chleba nie jem PRAWIE wcale (na studiach nie opłaca mi się kupować, bo zanim zdążę go zjeść robi się czerstwy i niedobry, a marnować jedzenia nie lubię), a lubię wszelkiego rodzaju smarowidła, powidła, masła orzechowe. To do czego je stosować? No do placuszków właśnie! Przepis, którym się za chwilę podzielę jest bardzo prosty, placuszki są pyszne i sycące :) Muszę dodać, że są świetne zarówno na słodko jak i nie :)

 Składniki:
0,5szkl płatków owsianych (mogą być też żytnie)
2/3 szklanki mleka/wody
2 łyżki otrębów
0,5szkl mąki (radzę unikać pszennej :))
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia/sody
1 jajo
3 łyżki jogurtu naturalnego
opcjonalnie:
1 łyżka ksylitolu



1. Płatki zalać wodą/mlekiem i odstawić na min 15min
2. Sypkie składniki (otręby, mąka, proszek/soda, sól i ewentualnie ksylitol) wymieszać razem.
3. Wymieszać mieszankę z płatkami, wbić jajo, dodać jogurt i dokładnie wymieszać.
4. Placuszki smażyć po kilka minut na jednej stronie (ja smażę na oleju kokosowym).

A na zdjęciu placuszki z masłem orzechowym i bananem, dżemem śliwkowo czekoladowym i masełkiem migdałowym. PYCHA!


niedziela, 17 sierpnia 2014

Sposób na letnią sałatkę

 Czasem dni są tak upalne, że na ciepłe dania zwyczajnie nie mamy ochoty. Na szczęście sezon w pełni, sklepowe półki pełne świeżych warzyw, więc z pomocą nadciąga sałatka! W sałatkach fajne jest to, że nierzadko, gdy brakuje nam jakiegoś składnika, nie musimy podążać ściśle za przepisem lecz możemy się jakoś bez niego obejść, a sałatka nadal jest pyszna. Ponadto łatwo samodzielnie skomponować sałatkę z produktów, które akurat znajdują się w naszej lodówce. Najlepszym tego przykładem jest moja mama, która w ciągu ostatnich dni wymyśliła dwie fajne kompozycje, bazując jedynie na tym, co już mieliśmy "na stanie". Ja więc spieszę tutaj wstawić przepisy, po pierwsze po to, by się podzielić, a po drugie, aby i mnie nie zaginęły :)



Sałatka I z krewetkami

Składniki: 
Połowa lodowej sałaty
3 małe pomidory
paczka małych krewetek koktajlowych
8-10 zielonych oliwek śliwkowych (dużych, wielkości śliwki)
1-2 ząbki czosnku

 Sposób na tę sałatkę jest śmieszny - nie róbcie jej zbyt starannie :) Nie odsączajcie oliwek z zalewy, ani krewetek z oliwy, w której je poddusicie. Dzięki temu samoistnie wytworzy się fajny sos sałatkowy. Prawdziwa sałatka w sosie własnym :D Jedynie pamiętajcie o wymyciu i rozdrobnieniu sałaty, i pokrojeniu składników na łatwe do zjedzenia kawałeczki.




Sałatka II z gruszką


Składniki: 
Połowa lodowej sałaty
garść lub dwie czarnych oliwek (w zależności od upodobań)
jeden średni pomidor
garść orzechów ziemnych (nie prażonych i nie solonych)
jedna duża i soczysta gruszka
ocet balsamiczny

 Sałatę myjemy i rozdrabniamy, gruszkę kroimy w kostkę i skrapiamy octem, po czym odstawiamy na moment, siekamy resztę składników i na koniec wszystko mieszamy :)


Podane sałatki najlepiej spróbować od razu po przygotowaniu, oraz zostawić na jakiś czas, żeby smaki się przeniknęły (przeżarły) i wtedy zjeść ;) Po prostu trzeba sprawdzić, która wersja nam bardziej odpowiada. Polecam podawać sałatkę z razowymi, cieplutkimi grzankami.
Życzę smacznego i miłej reszty niedzieli! :)


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Sałatka na babski wieczór

 Witam po chwilowej przerwie :) Wakacje pełną parą, wyjazd za wyjazdem, ale wreszcie łapię oddech i mam czas coś tu naskrobać.

 Tytuł posta jest może nie do końca trafny - sałatka, którą przedstawię nadaje się nie tylko na babski wieczór. Można ją zjeść na śniadanie, podwieczorek, kolację, no i niekoniecznie z koleżanką, bo przecież można też samodzielnie, albo z drugą połówką, albo z mamą :) Jednak nazwałam posta jak nazwałam, gdyż zdjęcia pochodzą z babskiego wieczoru z moją przyjaciółką, który miał miejsce dość dawno temu (parę tygodni ;)). Nie często mam czas na takie spotkania niestety, no i nie mam zbytnio zdolności do pielęgnowania znajomości, choć bardzo się staram. Ludzie, którzy mnie znają potwierdziliby na pewno, że nie łatwo jest się ze mną umówić :) Kiedy spotkałyśmy się z Nadią, chciałyśmy uniknąć jedzenia chipsów i picia coli, stąd pomysł na sałatkę :) Szybkie zakupy w Lidlu i powstała pyszna kolacyjka.






Składniki:
 Roszponka lub mieszanka sałat
 Oliwki
 Ser typu feta
 pomidorki koktajlowe
 czerwona cebulka
 oliwa z oliwek lub ocet balsamiczny
 ciabatta lub inne pieczywo jako dodatek
         *pogrubione zostały składniki, które wybrałyśmy my ;)

 Roszponkę (sałatę) wystarczy przepłukać. Oliwki, ser, cebulkę i pomidorki posiekać i wymieszać to wszystko razem, następnie polać octem/oliwą. Ciabattę podgrzać w piekarniku i posmarować masełkiem lub polać oliwą ;) Oczywiście składnikami można dowolnie operować. Nadia nie lubi pomidorów, więc w jej miseczce ich zabrakło, ktoś inny mógłby nie przepadać za oliwkami, więc po co miałby je dodawać? :)
 Co jest (poza walorami smakowymi i zdrowotnymi) super w tej sałatce? Robi się ją szybko! A najfajniej jest zrobić ją razem :) wypróbujcie! :)




sobota, 7 czerwca 2014

My day on a plate

 
Ciężko wystartować z blogiem. Przed założeniem jest milion pomysłów na to, jak będzie wyglądał, jakie będą posty, jaka szata graficzna... a jak już blog jest to siedzisz na pustym arkuszem i nie wiesz co napisać! A może tylko ja tak mam?
 Postanowiłam na początek złożyć posta przedstawiającego mój dzień na talerzu. 
 Staram się jeść zdrowo, wprowadzać kolejne innowacje do mojej 'diety'. Co ciekawe wszystko zaczęło się od kaszy jaglanej :) Oczywiście załapałam ją od mamy, w domu nigdy wcześniej jej nie jedliśmy. Teraz nie wyobrażam sobie bez niej życia. Ciężko mi sobie przypomnieć co pakowałam na talerz w pierwszym semestrze studiów, serio. Wiem, że często jadłam pierogi z Lidla (smaczne, btw... no ale skład - wiadomo), nutelle i musli czekoladowe. Nie brzmi to dobrze, co nie? A teraz ciekawostka - ostatni raz nutellę w swojej szufladzie widziałam podczas sesji zimowej, płatki tata zawsze kupuje do domu, kiedy wie, że przyjadę (a potem sam je zjada, haha :)) a pierogów już nie potrzebuję - zawsze mam coś własnoręcznie zrobionego do zjedzenia :) Teraz jak o tym myślę, to metamorfoza moich posiłków jest porównywalna do efektów jakie przesyłają do Ewy Chodakowskiej jej fanki, którym udało się zmienić swoje ciało :D 
 Jak to się stało? Jak do tego doszło?
 Hm, otóż... No właśnie, jak?
 Wielokrotnie, gdy chciałam coś zmienić w swoim sposobie odżywiania to był to szybki zryw, który po paru dniach przechodził, razem z moim zapałem do zmian. Tak było wielokrotnie np z 'nie jem słodyczy'. Haha, po wielu próbach straciłam wiarę w to, że potrafię sobie bez nich poradzić. No i w sumie... nie potrafię. Ale teraz staram się jeść tylko niektóre, często zrobione przeze mnie :) Po prostu radykalne zmiany z dnia na dzień mi nie służą. Wiem, że są osoby, które potrafią trzymać się takich postanowień, ale nie ja. U mnie działa technika małych kroczków :D Choć to nie było tak, że postanowiłam jeść zdrowo i pomału wprowadzać zmiany. Ja tego nie postanawiałam. To po prostu się działo. I dzieje. Teraz już świadomie staram się ustalać sobie jakieś małe cele. Dla przykładu udaje mi się co dzień pić odpowiednią ilość wody, albo udało mi się dojść do stanu, gdzie zawsze mam w domu jakieś owoce. Teraz pracuję nad warzywami, robię więcej sałatek (wcześniej miałam warzywa, tylko w kółko te same, pracuję nad różnorodnością :)), jak uda mi się sprawić, by weszło mi to w nawyk, to postawię sobie kolejny cel ;) 
 Dobra, koniec gadania! Myślę, że do tego tematu jeszcze nie raz wrócę, bo przecież u mnie ciągle praca nad nawykami jest in progress. ;)




Pałam ogromną miłością do owsianki! Zawszę dodaję do niej wszystko co mam: orzechy, suszone owoce, świeże owoce, gorzka czekolada itp itd. Za każdym razem na łyżeczce wyławiam z niej coś innego, każdy kęs to inny smak, uwielbiam! :) Na zdjęciu owsianka z amarantusem, otrębami, gorzką czekoladą, orzechami (nerkowca, migdałami i laskowymi),bananem i masłem orzechowym :) Idealne śniadanie, długo trzyma (płatki 'pęcznieją' w żołądku) no i jest pyszne!



Na drugie śniadanie przygotowuję różne rzeczy, nie jest to codziennie koktajl! ;) Nierzadko jest to jakaś prosta sałatka, choćby i owocowa, placuszki owsiane, omlet z bananem, albo jeśli na śniadanie nie jem owsianki, to jem ją na drugie, haha :) W tym 'zestawieniu' umieściłam koktajl, bo jeśli już jakiś robię i piję, to zazwyczaj odbywa się to w porze drugiego śniadania (w sumie nie wiem czemu). Lubię owocowe i warzywno-owocowe, nie boję się raczej połączeń, które niektórych zwykle zaskakują (owoce+szpinak/seler naciowy/rukola/pokrzywa itp.). Moja mama doszła do perfekcji w samodzielnym mieszaniu smaków i sama komponuje koktajle, co jej świetnie wychodzi i z czego ja chętnie korzystam, haha ;) Na zdjęciu koktajl z truskawek, rukoli, cytryny, wody z dodatkiem łyżki oliwy :) (na zdjęciu składników jest ilość na trzy porcje!)



Zazwyczaj tak komponuję obiady, by zawierały proteiny (u mnie głównie kurczak/indyk/ryby), warzywka i węglowodany (kasza jaglana/gryczana/ryż/makaron). Na zdjęciu mój ostatni 'wymysł', czyli łosoś (moja miłość od lat :D) i szparagi (moja nowa tegoroczna miłość) w jogurcie, no i ukochana kasza jaglana ;) Mam szczęście, bo w moim rodzinnym mieście mamy małą hurtownię ryb i np. porcja łososia, którą widzicie na zdjęciu jest co najmniej dwa razy tańsza niż jakby zakupić tyle łososia w markecie. Tam kupuję i w Krakowie zawsze w zamrażalce mam zapas :)


Postanowiłam sobie jakiś czas temu, że będę regularnie robić sobie sałatki i udało mi się tego dokonać. Sałatka na zdjęciu jest bardzo prosta: mieszanka sałat (moja akurat z rukolą, kupiona w Biedronce, ale są też np w Lidlu), kilka pomidorków koktajlowych, ser sałatkowy typu feta, kawałek czerwonej cebuli, łyżka oliwy i pół łyżki octu balsamicznego :) Do sałatki, tak jak do owsianki, dodaję to co mam :) ogórki, oliwki, rzodkiewka, co kto lubi :)


Najciężej mi było wybrać, co wstawić na koniec, na kolację. Tu nie mam żadnej prawidłowości raczej, poza tą, że kolacji nie jadam na słodko i zazwyczaj potrzebuję do jej przygotowania jaja :) Czasem jest to jajecznica (jak zwykle, z tym co akurat mam w lodówce :)), a czasem omlet, sadzone, placuszki owsiane, naleśniki i tak mogę wymieniać :) Staram się też dołączać jakieś warzywo :) Na zdjęciu akurat totalnie losowa rzecz, rzadko jem coś takiego ;) A są to kluseczki serowe roboty mojej mamy (<3) i babci (<3), polane domowej roboty pesto ze świeżej bazylii, i rzodkiewki. :)

Obleciałam cały dzień ;) Przyznam, że zdjęcia nie były robione podczas jednego dnia :D Wynika to z tego, że po prostu zapominałam o sfotografowaniu posiłków :D Stąd też problem z kolacją, akurat jak dziś zjadłam coś dla mnie nietypowego to pamiętałam o zdjęciu, nie chciałam więc przeciągać i w końcu wstawić drugi post i jest jak jest ;) Myślę, że co jakiś czas będę powracać do tego typu postów (My day on plate), może kogoś to zainspiruje, albo ktoś skorzysta z moich pomysłów na posiłki :)

Do następnego posta! ;)