Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drugie śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drugie śniadanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 lutego 2016

Wegańskie gofry z bitą śmietaną

 Hej!
 Ostatnio wzięłam się za testowanie rozmaitych przepisów na gofry i postanowiłam najlepszymi z nich podzielić się z Wami ;) Na pierwszy ogień idą wegańskie gofry z mleczkiem kokosowym i wegańską bitą śmietaną. Naprawdę przepyszne, idealne na śniadanie, albo jako deser. A moje dodatkowo znakomicie nadają się na dzisiejsze walentynki ze względu na kształt :D


Składniki na gofry:
2 szklanki płatków owsianych lub mąki owsianej
łyżeczka kakao
puszka mleka kokosowego
2 jaja
łyżeczka proszku do pieczenia lub sody
łyżeczka ksylitolu
opcjonalnie cynamon 

1. Jeśli mamy płatki, to musimy je zmielić na mąkę.
2. Połączyć z pozostałymi składnikami, w razie potrzeby dolać odrobinę wody (ciasto powinno być gęste, ale lejące). Ja nie musiałam dolewać, bo w mleczku kokosowym wytrąciło się mało gęstej śmietanki ;)
 3. Piec w gofrownicy - ja piekłam około 3 minuty, ale wszystko zależy od urządzenia.

Co do wegańskiej bitej śmietany, to przepis jest naprawdę bardzo prosty, a efekt niesamowity. Śmietana jest sztywna, smaczna, odpowiednio słodka i jeśli nie wykorzystamy całej - nie opadnie jeśli będziemy chcieli ją dzień czy dwa przechować w lodówce.

Składniki:
puszka mleka kokosowego dobrze schłodzonego
2-3 łyżki pudru z ksylitolu

1. Otworzyć puszkę i dokładnie oddzielić twardy tłuszcz, który się wytrącił od wody, którą można dodać do ciasta na gofry w celu rozcieńczenia, lub dodać do koktajlu :) 
2. Dodać ksylitol i miksować aż uzyskamy sztywną pianę.

 Cały czas zastanawiam się, czy nie spróbować przez miesiąc jeść wyłącznie dań kuchni wegańskiej, ale trochę się obawiam, że nie starczy mi pomysłów. Narazie więc zbieram przepisy i te gofry dołączają do kolekcji ;)
smacznego!
\Karola





czwartek, 8 października 2015

Naleśniki gryczano migdałowe

 Dzisiaj przedstawiam Wam przepis na chyba najlepsze ciasto naleśnikowe jakie robiłam i jadłam. Te naleśniki gryczano migdałowe są świetne i smakiem bronią się na tyle, że nawet bez nadzienia smakują świetnie! Nadają się na śniadanie, lunch, brunch, obiad, kolację, podwieczorek.. Czyli są dobre na wszystko :) Bo i do zapakowania się nadają ;)



Składniki:
5 czubatych łyżek mąki gryczanej
3 czubate łyżki mąki migdałowej
3 łyżki oleju kokosowego
1 szklanka mleka (zwykłego lub migdałowego)
2 jajka
szczypta soli
1/2 łyżeczki cynamonu


1. Do miski wsypać przesianą mąkę gryczaną, dodać mąkę migdałową i wszystkie pozostałe składniki.
2. Dokładnie wymieszać na gładką, jednolitą masę. Można to także zrobić mikserem lub blenderem. Ważne, aby nie było grudek.
3. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju kokosowego i wylać porcję ciasta. Dokładnie rozprowadzić je po patelni i smażyć na rumiany kolor z obu stron.

Ja zjadłam naleśniki z masłem orzechowym i były super! Są chrupkie ale nie łamliwe, pięknie pachną i super smakują. Spróbujcie :)
//Karola

czwartek, 10 września 2015

Owsianka jaglana (według pięciu przemian)

 Witajcie. Dziś mam dla Was niedawno odkrytą przez nas propozycję na śniadanie :) Jest to jaglana owsianka według pięciu przemian, którą znalazłyśmy w książce Beaty Pawlikowskiej "Moje zdrowe przepisy" (polecam!), oczywiście lekko zmodyfikowałyśmy przepis, ze względu na posiadane i nie posiadane składniki :) Na talerzu wygląda trochę jak obiad, a konkretnie jak kasza curry z warzywami :D Ale jest naprawdę pyszna, zdrowa i odpowiednio słodziutka :) Zaczęła się szkoła a i rok akademicki już niedługo, warto już zbierać zdrowe inspiracje śniadaniowe :)


Składniki (na dwie porcje):
2 łyżki kaszy jaglanej
6 łyżek płatków owsianych
2 łyżki siemienia lnianego
2 truskawki/2 plastry pomarańczy/3 morele (ważne, żeby był to owoc z przemiany kwaśnej)
2 łyżki rodzynek
4 suszone daktyle
2 suszone figi
2 czubate łyżki pestek słonecznika
2 czubate łyżki pestek dyni
2 goździki
odrobina imbiru (na czubek łyżeczki)
0,5 łyżeczki cynamonu
0,5 łyżeczki kurkumy

1. Zagotować trochę wody w małym garnku (około pół szklanki)
2. Dodać opłukaną kaszę jaglaną, siemię lniane i cynamon, chwilę gotować.
3. Dodać goździki, imbir, płatki owsiane, chwilę gotować.
4. Dolać trochę zimnej wody i dalej gotować.
5. Dodać truskawki/pomarańczę.
6. Dodać kurkumę i dolać gorącej wody, gotować.
7. Dodać daktyle i figi (pocięte w paski), rodzynki, nasiona dyni i słoneczniki
8.Wymieszać, gotować bez przykrycia aż całość zgęstnieje i wchłonie wodę.

//Karola


piątek, 14 sierpnia 2015

Patisony w cieście naleśnikowym

Witajcie :) Dziś ma dla Was propozycję na śniadanie/ drugie śniadanie lub obiad (jak kto lubi). Przepis ma wszystkie moje ulubione cechy - jest prosty w wykonaniu, szybki i smaczny :) Nie lubię wydziwiania w kuchni. Z resztą zobaczcie sami :)

 Składniki:
Patisony (u mnie 1 duży i 2 mniejsze)
1 jajo
0,5-3/4 szklanki wody
szklanka mąki (żytnia+orkiszowa)
0,5 łyżeczki sody

1. Obieramy patisony i kroimy w plastry (lub słupki)
2. Ubijamy jajo, dodajemy mąkę, sodę i wodę.
3. Obtaczamy patisony w cieście i smażymy (ja na oleju kokosowym) pod przykryciem. Pamiętajmy o obracaniu naszych patisonoplacków, aby z obu stron były podobnie przysmażone :D

Smacznego!
//Karola



piątek, 15 maja 2015

koktajle #2 Suddenly Pineapple


 Jakie te studia straszne! Przez nie zaniedbujemy bloga :D Nie możemy wyjść z podziwu, że ostatni post był 19.04 :o Kiedy to minęło? Ja osobiście materiału na posty mam całkiem sporo, ale jakoś zabrać się nie mogę. Dziś na szybko z braku laku wstawiam kolejny zielony koktajl :)

Składniki:
1/3 ananasa (świeżego)
1/2 pomarańczy
1-2 kiwi
dwie garście szpinaku świeżego
opcjonalnie: ziarenka z 1/6 granata :)
1/2 szklanki wody

Smacznego!
No i miłego weekendu :)







niedziela, 19 kwietnia 2015

koktajle #1 Zielone Szaleństwo!

Witajcie :)
Wiosna w pełni, pogoda szaleje, a więc i nam się udziela ten wiosenna aura. Jako że ostatnimi czasy do naszego mieszkania zawitał cudowny sprzęt pod nazwą robot kuchenny wielofunkcyjny, w naszych głowach od razu zrodził się genialny pomysł. Postanowiłyśmy zrobić tematyczny cykl z koktajlami :) Co jakiś czas postaramy się wstawiać nasze autorskie, przepyszne koktajle, a czasem nawet i z jakimś przewodnim tematem typu oczyszczanie czy przyspieszanie metabolizmu. Mamy nadzieję, że przypadnie Wam nasz pomysł do gustu i podzielicie się Waszymi wrażeniami po zrobieniu koktajlów :)
Nie przedłużając więcej, zapraszamy dziś na zielone szaleństwo!
// Mazia&Karola

Składniki (na dwie porcje):
1 jabłko
1 banan
1 kiwi
0,5 cytryny
spora garść szpinaku świeżego
0,5-1 szklanki wody

 Co robić chyba tłumaczyć nie trzeba :) Obrać owoce, przepłukać szpinak, wpakować wszystko do blendera i "nacisnąć spust" :)
 A potem już tylko delektować się koktajlem, ze świadomością jego bogactwa w witaminy!
 Smacznego!

P.S. Chyba musimy pomyśleć o nowych szklankach, bo te są raczej stworzone do latte :D



środa, 18 lutego 2015

Pasta z ciecierzycy i suszonych pomidorów

 Cześć! Dawno nic się tu nie pojawiło, ale chyba nikogo to nie dziwi - jesteśmy studentkami, więc ostatnie tygodnie mijały nam pod hasłem 'sesja'. Mnie osobiście moja dosyć mocno poturbowała, ale i pod pewnymi względami pozytywnie zaskoczyła. No i muszę się przyznać - jeszcze nie mam jej całkowicie za sobą. Ale nie przeszkadza mi to już w dodaniu jakiejś nowości na bloga ;)
 Przepis, który dziś przedstawię zawdzięczam mojej Cioci, która ową pastę przygotowała, kiedy mieliśmy okazję u niej gościć podczas przerwy świątecznej w grudniu. Po powrocie do domu spróbowałyśmy z mamą wykonać pastę same a dziś postanowiłam zachęcić do tego również Was :) /Karola



Składniki:
 150g ugotowanej ciecierzycy (czyli przed ugotowaniem około 75g)
 ok 5 małych suszonych pomidorów
 1-2 ząbki czosnku
 oliwa 

1. Pokroić czosnek i pomidory na małe kawałki.
2. Wszystko razem zblendować na gładką (w miarę) masę.

Ot, cała filozofia ;) 
Nadaje się do chleba, grzanek, naleśników, placuszków owsianych lub innych, a nawet do wyjadania łyżeczką ( <3 )




środa, 10 grudnia 2014

Najprostsze placuszki z cukinii


 Hej :) Dziś popełniam krótki i szybki wpis, z okazji dzisiejszego obiadu jakim były wspomniane w tytule placuszki z cukinii. Znam kilka przepisów na takowe, ale ten, który przedstawię jest najprostszy i najszybszy :) Myślę, że dodatkowe plusy to fakt, że są zdrowe oraz to, że koszt ich wykonania jest naprawdę niewielki (dobra opcja dla studentów! :D)

Składniki:
Niewielka cukinia
2 jaja
około 2 łyżki mąki żytniej
ewentualnie pieprz

1. Obieramy cukinię i ścieramy na tarce (ja ścieram na dużych oczkach)
2. Dodajemy jaja i mąkę, ewentualnie doprawiamy i mieszamy.
3. Smażymy!
Powinno nam wyjść około 10 placuszków (dla mnie to dwa obiady :D)



Ot, cała filozofia :)
Życzę smacznego!

//Karola




środa, 26 listopada 2014

Najlepsze placuszki owsiane

 Mam bloga od maja i nie było tu jeszcze placuszków?! JAK?! To naprawdę zdaje się być niemożliwe, bo dla mnie to zamiennik chleba! Chleba nie jem PRAWIE wcale (na studiach nie opłaca mi się kupować, bo zanim zdążę go zjeść robi się czerstwy i niedobry, a marnować jedzenia nie lubię), a lubię wszelkiego rodzaju smarowidła, powidła, masła orzechowe. To do czego je stosować? No do placuszków właśnie! Przepis, którym się za chwilę podzielę jest bardzo prosty, placuszki są pyszne i sycące :) Muszę dodać, że są świetne zarówno na słodko jak i nie :)

 Składniki:
0,5szkl płatków owsianych (mogą być też żytnie)
2/3 szklanki mleka/wody
2 łyżki otrębów
0,5szkl mąki (radzę unikać pszennej :))
szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia/sody
1 jajo
3 łyżki jogurtu naturalnego
opcjonalnie:
1 łyżka ksylitolu



1. Płatki zalać wodą/mlekiem i odstawić na min 15min
2. Sypkie składniki (otręby, mąka, proszek/soda, sól i ewentualnie ksylitol) wymieszać razem.
3. Wymieszać mieszankę z płatkami, wbić jajo, dodać jogurt i dokładnie wymieszać.
4. Placuszki smażyć po kilka minut na jednej stronie (ja smażę na oleju kokosowym).

A na zdjęciu placuszki z masłem orzechowym i bananem, dżemem śliwkowo czekoladowym i masełkiem migdałowym. PYCHA!


czwartek, 11 września 2014

Krem jaglany z awokado

 Jakoś tak mamy z mamą, że łapiemy pewne fazy. Była faza na owsiankę i robiłyśmy ją na miliony sposobów, była faza na wszelkiej maści placuszki, była faza na omlety... a teraz przyszła faza na (jak my to nazywamy) papki :) Może to z lenistwa, bo naprawdę rano nie chce nam się za bardzo gryźć, haha :) W ostatnim poście prezentowałam pudding owsiany, a teraz przyszedł czas na krem jaglany! Zastosowałyśmy proste zamiany: płatki owsiane zamieniłyśmy na kaszę jaglaną, banana na awokado, jogurt został :)


Składniki:
 Szklanka ugotowanej kaszy jaglanej (3/4 szkl kaszy i 3x więcej wody)
 Połowa awokado
 1/2-3/4 dużego jogurtu naturalnego
 Łyżka kakao (lub karobu)
 Łyżka syropu klonowego (lub innego, dla dosłodzenia)




 Blendujemy wszystko na gładką masę, przelewamy do salaterek, dodajemy co lubimy (u nas pokrojona brzoskwinia, wiórki kokosowe i starta czekolada 90%) i proszę! Pyszny deser gotowy. Jest bardzo sycący i ma dużo bardziej kremową konsystencję niż pudding owsiany. Moim zdaniem nadaje się również jako śniadanie, ale to wszystko zależy od indywidualnych nawyków żywieniowych :) Również polecam ten krem jako dodatek do omleta, albo naleśników, spróbujcie!






piątek, 5 września 2014

Pudding owsiany



 Jako, że jestem prawdziwą patriotką i we wrześniu tradycyjnie walczę (sesja :D), to trochę zastopowałam z postami. Dziś krótki i szybki przepis na moje nowe odkrycie - pudding owsiany! Jest to jednocześnie fajna opcja na sycące śniadanko, którego nie trzeba gryźć (kto z rana lubi gryźć?!), opcja ratunkowa, gdy zaśpimy - bez problemu można pudding zabrać ze sobą i zjeść po drodze na uczelnię/do pracy albo po prostu świetny deser. A przygotowuje się go niezwykle prosto i szybko. Ostatnio szukałam inspiracji śniadaniowych, żeby nie jeść 'w kółko' owsianki czy jaglanki i natrafiłam na podobny do tego przepis. Ten jest moją osobistą wariacją i jestem z niej niesamowicie dumna! :D Mam nadzieję, że spróbujecie przygotować ten pudding i dacie mi znać, czy Wam się podoba!

Składniki:
 50-70g płatków owsianych (najlepiej normalne lub górskie, raczej nie błyskawiczne)
 mały jogurt naturalny
 banan
 opcjonalnie dodajemy: inne ulubione owoce, gorzką czekoladę (do starcia), wiórki kokosowe, rodzynki itp.

Najpierw mielimy płatki na mączkę, następnie blendujemy ją z jogurtem i bananem, przelewamy do salaterki/miseczki, posypujemy czym chcemy (wiórki, starta czekolada, owoce) i... JEMY! Proste? Pudding jest przepyszny, ma delikatną konsystencję, słodki smak dzięki bananowi no i z całą pewnością jest zdrowy ;) Polecam też spróbować kakaem/karobem, żeby otrzymać ciemny pudding a'la czekoladowy ;) Smacznego!



niedziela, 17 sierpnia 2014

Sposób na letnią sałatkę

 Czasem dni są tak upalne, że na ciepłe dania zwyczajnie nie mamy ochoty. Na szczęście sezon w pełni, sklepowe półki pełne świeżych warzyw, więc z pomocą nadciąga sałatka! W sałatkach fajne jest to, że nierzadko, gdy brakuje nam jakiegoś składnika, nie musimy podążać ściśle za przepisem lecz możemy się jakoś bez niego obejść, a sałatka nadal jest pyszna. Ponadto łatwo samodzielnie skomponować sałatkę z produktów, które akurat znajdują się w naszej lodówce. Najlepszym tego przykładem jest moja mama, która w ciągu ostatnich dni wymyśliła dwie fajne kompozycje, bazując jedynie na tym, co już mieliśmy "na stanie". Ja więc spieszę tutaj wstawić przepisy, po pierwsze po to, by się podzielić, a po drugie, aby i mnie nie zaginęły :)



Sałatka I z krewetkami

Składniki: 
Połowa lodowej sałaty
3 małe pomidory
paczka małych krewetek koktajlowych
8-10 zielonych oliwek śliwkowych (dużych, wielkości śliwki)
1-2 ząbki czosnku

 Sposób na tę sałatkę jest śmieszny - nie róbcie jej zbyt starannie :) Nie odsączajcie oliwek z zalewy, ani krewetek z oliwy, w której je poddusicie. Dzięki temu samoistnie wytworzy się fajny sos sałatkowy. Prawdziwa sałatka w sosie własnym :D Jedynie pamiętajcie o wymyciu i rozdrobnieniu sałaty, i pokrojeniu składników na łatwe do zjedzenia kawałeczki.




Sałatka II z gruszką


Składniki: 
Połowa lodowej sałaty
garść lub dwie czarnych oliwek (w zależności od upodobań)
jeden średni pomidor
garść orzechów ziemnych (nie prażonych i nie solonych)
jedna duża i soczysta gruszka
ocet balsamiczny

 Sałatę myjemy i rozdrabniamy, gruszkę kroimy w kostkę i skrapiamy octem, po czym odstawiamy na moment, siekamy resztę składników i na koniec wszystko mieszamy :)


Podane sałatki najlepiej spróbować od razu po przygotowaniu, oraz zostawić na jakiś czas, żeby smaki się przeniknęły (przeżarły) i wtedy zjeść ;) Po prostu trzeba sprawdzić, która wersja nam bardziej odpowiada. Polecam podawać sałatkę z razowymi, cieplutkimi grzankami.
Życzę smacznego i miłej reszty niedzieli! :)


wtorek, 12 sierpnia 2014

Smoothie arbuzowe


  Nie wiem, czy wszyscy tak mają, ale ja w upalne dni jem zdecydowanie mniej niż w dni chłodne, ale za to zdecydowanie częściej sięgam po owoce niż przy zwykłej temperaturze. Szczególnie po te soczyste :) Jednak samo jedzenie owoców to dla mnie za mała filozofia, więc wzięłam się za odkrywanie sekretów smoothie (wcześniej pijałam tylko koktajle owocowe lub owocowo-warzywne). Po zmiksowaniu owoców z kostkami lodu otrzymujemy schłodzony gęsty napój o kremowej konsystencji, niebo w gębie! No i dodatkowo pełen witamin i składników odżywczych :)
 Dziś przedstawiam jeden z najsmaczniejszych przepisów, jakie miałam okazje wypróbować. Z arbuzem, czyli owocem idealnym na upały, w ponad 90% złożonym z wody, bogaty w dużą zawartość przeciwutleniaczy. Nie za słodki, nie za mdły, idealny! I dla mnie mega sycący :) No i ma całkiem apetyczny kolor, ha! ;)









 Składniki:
1/4 arbuza (takiego polskiego, sam miąższ)
1/2 cytryny bez skórki
1/3 szklanki mrożonych malin / owoców leśnych
kilka listków świeżej mięty (5-7)
1-2 łyżki syropu klonowego, lub niecała łyżka miodu (opcjonalnie)
2 szklanki kostek lodu

 Niestety konieczne jest posiadanie blendera i to takiego, który poradzi sobie z lodem i mrożonymi owocami. Po zmiksowaniu otrzymamy gęsty napój, bardzo sycący i przepyszny :)



poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Sałatka na babski wieczór

 Witam po chwilowej przerwie :) Wakacje pełną parą, wyjazd za wyjazdem, ale wreszcie łapię oddech i mam czas coś tu naskrobać.

 Tytuł posta jest może nie do końca trafny - sałatka, którą przedstawię nadaje się nie tylko na babski wieczór. Można ją zjeść na śniadanie, podwieczorek, kolację, no i niekoniecznie z koleżanką, bo przecież można też samodzielnie, albo z drugą połówką, albo z mamą :) Jednak nazwałam posta jak nazwałam, gdyż zdjęcia pochodzą z babskiego wieczoru z moją przyjaciółką, który miał miejsce dość dawno temu (parę tygodni ;)). Nie często mam czas na takie spotkania niestety, no i nie mam zbytnio zdolności do pielęgnowania znajomości, choć bardzo się staram. Ludzie, którzy mnie znają potwierdziliby na pewno, że nie łatwo jest się ze mną umówić :) Kiedy spotkałyśmy się z Nadią, chciałyśmy uniknąć jedzenia chipsów i picia coli, stąd pomysł na sałatkę :) Szybkie zakupy w Lidlu i powstała pyszna kolacyjka.






Składniki:
 Roszponka lub mieszanka sałat
 Oliwki
 Ser typu feta
 pomidorki koktajlowe
 czerwona cebulka
 oliwa z oliwek lub ocet balsamiczny
 ciabatta lub inne pieczywo jako dodatek
         *pogrubione zostały składniki, które wybrałyśmy my ;)

 Roszponkę (sałatę) wystarczy przepłukać. Oliwki, ser, cebulkę i pomidorki posiekać i wymieszać to wszystko razem, następnie polać octem/oliwą. Ciabattę podgrzać w piekarniku i posmarować masełkiem lub polać oliwą ;) Oczywiście składnikami można dowolnie operować. Nadia nie lubi pomidorów, więc w jej miseczce ich zabrakło, ktoś inny mógłby nie przepadać za oliwkami, więc po co miałby je dodawać? :)
 Co jest (poza walorami smakowymi i zdrowotnymi) super w tej sałatce? Robi się ją szybko! A najfajniej jest zrobić ją razem :) wypróbujcie! :)




sobota, 7 czerwca 2014

My day on a plate

 
Ciężko wystartować z blogiem. Przed założeniem jest milion pomysłów na to, jak będzie wyglądał, jakie będą posty, jaka szata graficzna... a jak już blog jest to siedzisz na pustym arkuszem i nie wiesz co napisać! A może tylko ja tak mam?
 Postanowiłam na początek złożyć posta przedstawiającego mój dzień na talerzu. 
 Staram się jeść zdrowo, wprowadzać kolejne innowacje do mojej 'diety'. Co ciekawe wszystko zaczęło się od kaszy jaglanej :) Oczywiście załapałam ją od mamy, w domu nigdy wcześniej jej nie jedliśmy. Teraz nie wyobrażam sobie bez niej życia. Ciężko mi sobie przypomnieć co pakowałam na talerz w pierwszym semestrze studiów, serio. Wiem, że często jadłam pierogi z Lidla (smaczne, btw... no ale skład - wiadomo), nutelle i musli czekoladowe. Nie brzmi to dobrze, co nie? A teraz ciekawostka - ostatni raz nutellę w swojej szufladzie widziałam podczas sesji zimowej, płatki tata zawsze kupuje do domu, kiedy wie, że przyjadę (a potem sam je zjada, haha :)) a pierogów już nie potrzebuję - zawsze mam coś własnoręcznie zrobionego do zjedzenia :) Teraz jak o tym myślę, to metamorfoza moich posiłków jest porównywalna do efektów jakie przesyłają do Ewy Chodakowskiej jej fanki, którym udało się zmienić swoje ciało :D 
 Jak to się stało? Jak do tego doszło?
 Hm, otóż... No właśnie, jak?
 Wielokrotnie, gdy chciałam coś zmienić w swoim sposobie odżywiania to był to szybki zryw, który po paru dniach przechodził, razem z moim zapałem do zmian. Tak było wielokrotnie np z 'nie jem słodyczy'. Haha, po wielu próbach straciłam wiarę w to, że potrafię sobie bez nich poradzić. No i w sumie... nie potrafię. Ale teraz staram się jeść tylko niektóre, często zrobione przeze mnie :) Po prostu radykalne zmiany z dnia na dzień mi nie służą. Wiem, że są osoby, które potrafią trzymać się takich postanowień, ale nie ja. U mnie działa technika małych kroczków :D Choć to nie było tak, że postanowiłam jeść zdrowo i pomału wprowadzać zmiany. Ja tego nie postanawiałam. To po prostu się działo. I dzieje. Teraz już świadomie staram się ustalać sobie jakieś małe cele. Dla przykładu udaje mi się co dzień pić odpowiednią ilość wody, albo udało mi się dojść do stanu, gdzie zawsze mam w domu jakieś owoce. Teraz pracuję nad warzywami, robię więcej sałatek (wcześniej miałam warzywa, tylko w kółko te same, pracuję nad różnorodnością :)), jak uda mi się sprawić, by weszło mi to w nawyk, to postawię sobie kolejny cel ;) 
 Dobra, koniec gadania! Myślę, że do tego tematu jeszcze nie raz wrócę, bo przecież u mnie ciągle praca nad nawykami jest in progress. ;)




Pałam ogromną miłością do owsianki! Zawszę dodaję do niej wszystko co mam: orzechy, suszone owoce, świeże owoce, gorzka czekolada itp itd. Za każdym razem na łyżeczce wyławiam z niej coś innego, każdy kęs to inny smak, uwielbiam! :) Na zdjęciu owsianka z amarantusem, otrębami, gorzką czekoladą, orzechami (nerkowca, migdałami i laskowymi),bananem i masłem orzechowym :) Idealne śniadanie, długo trzyma (płatki 'pęcznieją' w żołądku) no i jest pyszne!



Na drugie śniadanie przygotowuję różne rzeczy, nie jest to codziennie koktajl! ;) Nierzadko jest to jakaś prosta sałatka, choćby i owocowa, placuszki owsiane, omlet z bananem, albo jeśli na śniadanie nie jem owsianki, to jem ją na drugie, haha :) W tym 'zestawieniu' umieściłam koktajl, bo jeśli już jakiś robię i piję, to zazwyczaj odbywa się to w porze drugiego śniadania (w sumie nie wiem czemu). Lubię owocowe i warzywno-owocowe, nie boję się raczej połączeń, które niektórych zwykle zaskakują (owoce+szpinak/seler naciowy/rukola/pokrzywa itp.). Moja mama doszła do perfekcji w samodzielnym mieszaniu smaków i sama komponuje koktajle, co jej świetnie wychodzi i z czego ja chętnie korzystam, haha ;) Na zdjęciu koktajl z truskawek, rukoli, cytryny, wody z dodatkiem łyżki oliwy :) (na zdjęciu składników jest ilość na trzy porcje!)



Zazwyczaj tak komponuję obiady, by zawierały proteiny (u mnie głównie kurczak/indyk/ryby), warzywka i węglowodany (kasza jaglana/gryczana/ryż/makaron). Na zdjęciu mój ostatni 'wymysł', czyli łosoś (moja miłość od lat :D) i szparagi (moja nowa tegoroczna miłość) w jogurcie, no i ukochana kasza jaglana ;) Mam szczęście, bo w moim rodzinnym mieście mamy małą hurtownię ryb i np. porcja łososia, którą widzicie na zdjęciu jest co najmniej dwa razy tańsza niż jakby zakupić tyle łososia w markecie. Tam kupuję i w Krakowie zawsze w zamrażalce mam zapas :)


Postanowiłam sobie jakiś czas temu, że będę regularnie robić sobie sałatki i udało mi się tego dokonać. Sałatka na zdjęciu jest bardzo prosta: mieszanka sałat (moja akurat z rukolą, kupiona w Biedronce, ale są też np w Lidlu), kilka pomidorków koktajlowych, ser sałatkowy typu feta, kawałek czerwonej cebuli, łyżka oliwy i pół łyżki octu balsamicznego :) Do sałatki, tak jak do owsianki, dodaję to co mam :) ogórki, oliwki, rzodkiewka, co kto lubi :)


Najciężej mi było wybrać, co wstawić na koniec, na kolację. Tu nie mam żadnej prawidłowości raczej, poza tą, że kolacji nie jadam na słodko i zazwyczaj potrzebuję do jej przygotowania jaja :) Czasem jest to jajecznica (jak zwykle, z tym co akurat mam w lodówce :)), a czasem omlet, sadzone, placuszki owsiane, naleśniki i tak mogę wymieniać :) Staram się też dołączać jakieś warzywo :) Na zdjęciu akurat totalnie losowa rzecz, rzadko jem coś takiego ;) A są to kluseczki serowe roboty mojej mamy (<3) i babci (<3), polane domowej roboty pesto ze świeżej bazylii, i rzodkiewki. :)

Obleciałam cały dzień ;) Przyznam, że zdjęcia nie były robione podczas jednego dnia :D Wynika to z tego, że po prostu zapominałam o sfotografowaniu posiłków :D Stąd też problem z kolacją, akurat jak dziś zjadłam coś dla mnie nietypowego to pamiętałam o zdjęciu, nie chciałam więc przeciągać i w końcu wstawić drugi post i jest jak jest ;) Myślę, że co jakiś czas będę powracać do tego typu postów (My day on plate), może kogoś to zainspiruje, albo ktoś skorzysta z moich pomysłów na posiłki :)

Do następnego posta! ;)