Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orzechy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 sierpnia 2015

Owsiane ciasteczka z żurawiną i orzechami

Przyznacie sami, że się lekko rozszalałyśmy z tymi postami, ale korzystamy z wolnego czasu ;) Były już owsiane pancakes, więc czas teraz na owsiane ciasteczka! Przepis jest bardzo prosty, a taką alternatywę dla niezdrowych i przetworzonych słodyczy bardzo lubimy :) Jeśli już musimy jeść słodkości to jedzmy te zdrowsze!// Mazia







Składniki:
300 g orzechów włoskich
200 g nasion (sieme lniane, słonecznik)
100 g suszonej żurawiny
200 g płatków owsianych (ja użyłam górskich)
4 białka
2 łyżki miodu bądź syropu z agawy (polecam bardziej miód, oczywiście w płynnej postaci ;) )


1. Orzechy siekamy na małe kawałki. Dodajemy do nich nasiona, żurawinę oraz płatki owsiane i mieszamy.
2. Białka lekko ubijamy widelcem i dodajemy do mieszanki wraz z miodem czy syropem z agawy. Wszystko dokładnie mieszamy.
3. Formujemy ciasteczka na blasze pokrytej papierem do pieczenia, a następnie pieczemy je w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 25 minut.

Przepyszne i odżywcze ciasteczka gotowe! Smacznego ;)




niedziela, 17 sierpnia 2014

Sposób na letnią sałatkę

 Czasem dni są tak upalne, że na ciepłe dania zwyczajnie nie mamy ochoty. Na szczęście sezon w pełni, sklepowe półki pełne świeżych warzyw, więc z pomocą nadciąga sałatka! W sałatkach fajne jest to, że nierzadko, gdy brakuje nam jakiegoś składnika, nie musimy podążać ściśle za przepisem lecz możemy się jakoś bez niego obejść, a sałatka nadal jest pyszna. Ponadto łatwo samodzielnie skomponować sałatkę z produktów, które akurat znajdują się w naszej lodówce. Najlepszym tego przykładem jest moja mama, która w ciągu ostatnich dni wymyśliła dwie fajne kompozycje, bazując jedynie na tym, co już mieliśmy "na stanie". Ja więc spieszę tutaj wstawić przepisy, po pierwsze po to, by się podzielić, a po drugie, aby i mnie nie zaginęły :)



Sałatka I z krewetkami

Składniki: 
Połowa lodowej sałaty
3 małe pomidory
paczka małych krewetek koktajlowych
8-10 zielonych oliwek śliwkowych (dużych, wielkości śliwki)
1-2 ząbki czosnku

 Sposób na tę sałatkę jest śmieszny - nie róbcie jej zbyt starannie :) Nie odsączajcie oliwek z zalewy, ani krewetek z oliwy, w której je poddusicie. Dzięki temu samoistnie wytworzy się fajny sos sałatkowy. Prawdziwa sałatka w sosie własnym :D Jedynie pamiętajcie o wymyciu i rozdrobnieniu sałaty, i pokrojeniu składników na łatwe do zjedzenia kawałeczki.




Sałatka II z gruszką


Składniki: 
Połowa lodowej sałaty
garść lub dwie czarnych oliwek (w zależności od upodobań)
jeden średni pomidor
garść orzechów ziemnych (nie prażonych i nie solonych)
jedna duża i soczysta gruszka
ocet balsamiczny

 Sałatę myjemy i rozdrabniamy, gruszkę kroimy w kostkę i skrapiamy octem, po czym odstawiamy na moment, siekamy resztę składników i na koniec wszystko mieszamy :)


Podane sałatki najlepiej spróbować od razu po przygotowaniu, oraz zostawić na jakiś czas, żeby smaki się przeniknęły (przeżarły) i wtedy zjeść ;) Po prostu trzeba sprawdzić, która wersja nam bardziej odpowiada. Polecam podawać sałatkę z razowymi, cieplutkimi grzankami.
Życzę smacznego i miłej reszty niedzieli! :)


czwartek, 3 lipca 2014

Masło orzechowe!


Zawsze lubiłam masło orzechowe, ale odkąd zrezygnowałam z pyszności zwanej nutellą, to moja największa miłość!
 Od paru miesięcy zawsze mam to smarowidło gdzieś w szafce, najczęściej sięgałam po masło firmy Felix (najlepsze smakowo), albo Primavica (bez cukru i bez soli, co jest sporym plusem). 
 Jednak teraz moim faworytem jest masło zrobione przeze mnie. Nie mogłam się doczekać, aż będę mogła zrobić własne i niedawno wreszcie miałam możliwość. Użyłam nowego blendera mamy i starego (ale niezawodnego) malaksera :)
 Teraz mam apetyt na więcej i na pewno na dniach spróbuję zrobić masełko z orzechów nerkowca albo migdałów :)





Idealne masło orzechowe (według lovingpeanutbutter ;)):
400g orzeszków ziemnych (nie solonych!)
łyżeczka ksylitolu
łyżeczka soli

Koszt niewielki, a muszę zaznaczyć, że słoiczek na dole ma w sobie około połowę uzyskanej ilości masełka uzyskanej z podanej ilości fistaszków ;)


Oczywiście przepis jest niespodziewanie prosty. :)
 Ja najpierw zmieliłam orzeszki na proszek w blenderze (poradził sobie z nimi w sekundę!) a potem proszek przesypałam do miksera i tam kontynuowałam mielenie orzeszków po dodaniu soli i ksylitolu, po czym czekałam aż zaczną się 'oleić'. Oczywiście nie każdy chce ciapać dwóch urządzeń, więc oczywiście można wsypać wszystko albo do malaksera albo do blendera i robić od początku do końca w jednym. Ja bałam się, że stary malakser nie poradzi sobie z twardymi orzeszkami, a blender choć sobie poradził, to jest dosyć duży i wydobycie potem masełka z dna byłoby kłopotliwe, więc zdecydowałam zrobić tak jak opisałam powyżej :) Mielić orzeszki należy albo używając trybu pulsacyjnego, albo (zalecam) robić co 1-2min przerwę, żeby nie przegrzać silnika blendera. Potem wystarczy przełożyć masełko do słoiczka/pojemniczka i przechowywać maks przez... hm, no właśnie... ciężko mi powiedzieć jak długo można je trzymać. U mnie nie wytrzymało i zniknęło bardzo szybko ;)


 Domowej roboty masło posmakowało mi bardzo. Wiem, że używając urządzenia zwanego thermomix uzyskalibyśmy je o wiele szybciej, ale cieszę się, że i zwykły blender sobie radzi :) a thermomix jest na mojej WISH LIST i w końcu go dopadnę :) pozdrawiam!